Za tydzień stuknie nam 21 miesięcy jak mieszkamy w Abu Dhabi. Powiedzieć, że się zdziwiłam jak sobie z tego zdałam sprawę to mało. Powiedzieć, że nie wiem kiedy to minęło to zbyt oklepane. Przyznaję się więc, że po prostu nie wiem co powiedzieć.

Nie wiem też jak mam się wam wytłumaczyć z tego, że tak mało o moim wyjeździe tutaj pisałam. Nie ma dla mnie żadnego usprawiedliwienia, bo nawet historia z byciem matką na tej pustyni nie przeszkadza w spisaniu raz na jakiś czas kilku słów – wiem, bo tworzę coś codziennie tylko temat nie ten.

Przejdę więc może do sedna i korzystając z porannej drzemki opowiem Wam o kilku faktach o życiu w Emiratach. Nie są to najciekawsze ciekawostki, te zostawiam na osobny post :) Kryterium wyboru jest moja subiektywna opinia o tym co jest interesujące w codzienności oraz spływające od Was raz na jakiś czas pytania. Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej, dawajcie znać w komentarzach!

9 faktów o życiu w Emiratach

Jest ciepło. Bywa gorąco.

Przy czym słowo „gorąco” nabiera tutaj nowego znaczenia. Nie jest legendą, że latem temperatury sięgają tutaj 50 stopni. Dodatkowo panuje wtedy bardzo duża wilgotność powietrza co sprawia, że temperatura odczuwalna potrafi wzrosnąć do 60 stopni. Serio, serio. Zima za to jest wspaniała! Zdarza się, że temperatura w dzień spadnie poniżej 20 stopni (w nocy to częste), ale co do zasady wynosi około 22 stopnie. Dzięki temu w grudniu, styczniu i lutym spokojnie możemy chodzić bez bluzy, w samym krótkim rękawku.

Czasem pada.

Czasem nawet dlatego, że deszcz wywołano. Jakbym miała policzyć deszczowe dni odkąd tu przyjechałam to oszacowałam, że było ich może z 10. Z czego 7 naprawdę takich solidnych, że lało jak w Londynie. Co ciekawe, do tego stopnia nie są tutaj przystosowani do opadów deszczu, że w budynkach (niezależnie od ich klasy i nowości) przeciekają okna i woda wlewa się do środka. Używam słowa „wlewa”, bo na własne oczy to widziałam. W moim własnym mieszkaniu :)

Jest bardzo bezpiecznie.

W najnowszym rankingu Safe Cities Index 2017 magazyn The Economist uplasował Abu Dhabi na 28 miejscu jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Brzmi jak daleka pozycja, ale w praktyce wyglada to tak, że zostawiasz na stoliku w kawiarni torebkę, telefon, idziesz po coś do kasy wracasz za 5 minut i wszystko jest na miejscu. I tak na okrągło. Na początku mnie takie zwyczaje dziwiły, ale potem zobaczyłam wiele razy na własne oczy jak na przykład w Ikei kobiety zostawiają wózki ze swoimi otwartymi torebkami za grube tysiące i wystającymi z nich portfelami i telefonami za kolejne i idą wybierać talerze nie bojąc się, że ich dobra zmienią posiadacza, sama trochę wyluzowałam. I może nie robię podobnie, ale nie pilnuję się już jak w polskim tramwaju :)

Wszyscy mówią po angielsku.

Arabski właściwie nawet w najmniejszym stopniu nie jest niezbędny do przeżycia. A już w drugą stronę – taki lokalny mieszkaniec, który nie mówi po angielsku – w wielu sklepach się nie dogada…

Emiratczycy są bardzo w porządku.

Naprawdę mili ludzie. Szczególnie kobiety w stosunku do dzieci i innych matek. 30 sekund rozmowy i mam wrażenie, że jesteśmy dobrymi koleżankami.

Opieka medyczna jest na wysokim poziomie…

…o ile się za taki wysoki poziom płaci. Wyglada to tak, że każdy mieszkaniec ma tutaj obowiązek posiadania ubezpieczenia zdrowotnego. Zwykle działa to tak, że kupuje je mu pracodawca, ale można też kupić sobie samemu. Firm, które je dostarczają i pakietów są dziesiątki i w zależności od tego ile kosztuje Twoje ubezpieczenie, taki masz pakiet i tyle ono obejmuje. Potem idziesz do lekarza i on (tzn. pani albo pan w rejestracji) na wejściu sprawdza czy możesz skorzystać z danego świadczenia za darmo czy musisz zapłacić. Jak to drugie, to dostajesz rachunek. Proste.

Spacery… nie są popularne.

Bywa, że miejscami nie ma chodników, a nawet jak są to obok czteropasmowej drogi (w jednym kierunku).

Główny środek transportu to samochód.

W Abu Dhabi są autobusy (metra brak), ale ekspaci, turyści czy Emiratczycy raczej z nich nie korzystają. Kult auta jest spory – mieszkańcy maja swoje, zwykle nowe i ładne, a turyści wynajmują lub jeżdżą taksówkami, które są dość tanie. Ale co tu się dziwić jak…

Benzyna jest po…

…2 złote za litr. Podrożała ostatnio :)

PS. Jeśli ktoś zastanawia się, widząc zdjęcie okładkowe posta, czy muszę chodzić na codzień w chuście na głowie to odpowiedź brzmi… oczywiście, że nie! Tylko do meczetu trzeba zakryć włosy (i ręce i nogi), a tam wybieram się tylko gdy przyjeżdżają znajomi turyści!

To tyle jeśli chodzi o sprawy podstawowe z życia codziennego. Dajcie znać co jeszcze słyszeliście o życiu w Emiratach! Może będą w tym jakieś fajne mity do obalenia w kolejnym poście :)

Masz już swój biznesplan?

Już ponad 4 200 zapisało się na newsletter i korzysta z bonusowych materiałów!

Dołącz do nich i ściągnij darmowy jednostronicowy biznesplan. Zacznij realizować swój pomysł od zaraz :)

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam zgodę na przesyłanie na mój adres e-mail informacji o nowościach, promocjach, produktach i usługach związanych z blogiem kasiapszonicka.pl.

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.