Doskonale pamiętam pierwsze dni i tygodnie po wyjściu ze szpitala po urodzeniu mojej córki! Pamiętam jak usiadłam na kanapie, otworzyłam telefon, a tam jakimś cudem w mojej „pracowej” skrzynce było kilkadziesiąt nieprzeczytanych wiadomości (przecież nie było mnie w sieci tylko 3 dni!) i to każda ciekawa i na każdą chcę odpowiedzieć.

Pamiętam też, że wcześniej planowałam, by darować sobie pracę w pierwszych tygodniach bycia mamą, ale naprawdę tęskniłam! Szybko okazało się, że to praca trzyma mnie w dobrej formie, szczególnie psychicznej i jest doskonałą odskocznią od nowej sytuacji. Dzięki niej nie czułam się przytłoczona. Dalej byłam sobą, tylko w nowej roli. Życie toczyło się dalej, tylko w powiększonym gronie!

W tej sytuacji ja i mój mąż byliśmy całkiem sami. Wiele razy to podkreślam, ale moim celem bynajmniej nie jest chwalenie się jaką to bohaterką jestem. Wręcz z perspektywy czasu uważam, że było to trochę głupie spędzić pierwsze 6 tygodni życia z pierwszym dzieckiem zupełnie (!) samemu. Ale dziś nie o tym. Jakoś daliśmy radę. Moja praca nie szła spektakularnie do przodu, ale dalej coś tam robiłam i jak wspomniałam, poprawiało mi to humor znacznie.

Chodzi o to, że ta sytuacja nauczyła mnie prosić o pomoc. Naprawdę potrzebowałam mieć chwilę wolną, ale naprawdę nie miałam kiedy. Bycie na krawędzi wytrzymałości sprawiło, że w końcu napisałam do przyjaciółki „błagam, przyjedź” i tydzień później była już u mnie. Wtedy pierwszy raz zobaczyłam jaką wartość ma pomoc przy dziecku. Później prosiłam o nią jeszcze wiele razy – czasem rodzinę, czasem przyjaciół, a czasem współpracowników (włączając w to nowe osoby w moim zespole :)). I wiesz jaki mam (pewnie mało odkrywczy) wniosek? Proszenie o pomoc nie jest łatwe!

Jeśli czytasz to z perspektywy osoby bliskiej przedsiębiorczej mamie – kobiecie która zdecydowała się godzić obowiązki rodzinne z rozwijaniem siebie i swojego biznesu, bardzo chciałabym Cię w jej imieniu poprosić o pomoc.

Nie czekaj aż o nią sama poprosi, bo jest bardzo prawdopodobne, że nawet i na to nie ma czasu.

Sposobów na to jak możesz pomóc przedsiębiorczej mamie jest pewnie milion i są one różne w zależności od wieku jej dziecka, doświadczenia i oczywiście osobistych preferencji, ale na dobry początek mam dla Ciebie garść inspiracji. Coś od czego możesz zacząć.

To nie lista kontrolna, nie musisz odhaczyć z niej wszystkich punktów! Czasem jeden zrealizowany pomysł na pomoc sprawi, że „zrobisz jej dzień”, bo nie będzie chodzić głodna i zła, że nie może wyjść do sklepu, bo pogoda fatalna i dziecko już ubrane w kombinezon postanowiło zrobić niespodziankę, trzeba przewinąć, nie chce dać się znów ubrać, głód matki tylko rośnie, a tu pojawia się głód dziecka i tak dwie i pół godziny później dalej siedzi karmiąc, sama wciąż głodna i zbierająca się do wyjścia do sklepu, a przecież ten obiad jeszcze ktoś musi ugotować. #PrawdziwaHistoria.

Lista ta zawiera uniwersalne sposoby, które będą pomocą dla każdej mamy – nie tylko tej pracującej, przedsiębiorczej, prowadzącej własny biznes. Przedstawiam je jednak w tym kontekście, bo raz że taki blog, a dwa, że właśnie ten aspekt znam najlepiej z własnej praktyki. I wiem, że te mamy szczególnie potrzebują pomocy, bo one „och ach takie dzielne Zosie Samosie”  i często same nie poproszą. #ZnówPrawdziwaHistoria :)

12 sposobów jak możesz pomóc (przedsiębiorczej) mamie.

Pomóż zaspokoić podstawowe potrzeby

Zorganizuj jej coś do jedzenia.

Oczywistość, ale ile razy siedziałam głodna, bo taka była sytuacja to nie zliczę. Najlepiej załatw coś zdrowego, a jednocześnie sycącego. Wiem… Ta to ma wymagania! Ale wybacz – młoda mama pewnie czuje się gruba, pizzę sama potrafi zamówić, więc nie sztuką jest zaoferować jej fast food z dowozem (no chyba, że bardzo chce!). Za to jak przygotujesz dla niej kaszę z kurczakiem i warzywami (najlepiej 2 porcje, żeby miała jeszcze na kolację) to Cię ozłoci.

Zapytałam na Facebooku (tu cały post) inne przedsiębiorcze mamy jak ich bliscy mogliby je wesprzeć – oto co napisała Joanna!

W czasie gdy byłam jeszcze z dzieckiem w domu wielką pomocą było to, że ktoś mi robił zakupy i gotował (zwłaszcza że ze względu na alergię małej byłam na bardzo ścisłej diecie), ja nie miałam siły ani warunków (trudno gotować z dzieckiem albo w ramionach, a tłumaczenia „kochanie teraz nie mogę cię nosić bo muszę zrobić obiad” dziwnym trafem do kilkumiesięcznych dzieci nie trafiają :)).

Zrób jej coś do picia.

To co lubi. Najlepiej w dzbanku. I postaw jej pod ręką – nie na stoliku obok, tylko w zasięgu ręki :) Pamiętam, że w moich pierwszych tygodniach życia z córką potrafiłam się patrzeć godzinę na herbatę, która stała metr ode mnie… I nie wypić jej oczywiście, bo nie mogłam drgnąć – bo by się Młoda obudziła, a to bo miała zły humor i by się rozpłakała jakbym się ruszyła i tak dalej…

Pomóż jej w zakupach.

„Hej, będę niedługo w sklepie. Przyślij mi listę zakupów to Ci zrobię i przywiozę jak będę jechać dziś po drodze.” To zdanie może zdjąć z głowy #BiznesMamy wiele kłopotów na kolejnych kilka dni. Warto je wypowiedzieć i wdrożyć w życie!

Prawie każda mama wymieniła ten punkt wśród swoich potrzeb, aczkolwiek… jedna z nich słusznie zauważyła, że równie fajnie jest pozwolić samej mamie udać się na zakupy. I potwierdzam, świetny odpoczynek! :)

Ponadto Magda pisze:

Ja oprócz 1-2 godz tylko dla siebie potrzebowałabym pomocy w takich drobnych sprawach: zakupy, wyjście na pocztę, wymiana opon, naprawa zepsutego zamka w kurtce, dorobienie kluczy itp.

Podaruj jej czas

Pomóż jej w sprzątaniu.

W pierwszych tygodniach życia córki doszłam do perfekcji w udawaniu, że nie widzę bałaganu. Niestety on tam był i codziennie mi przeszkadzał. W pracy też. Zapytaj się więc świeżo upieczonej mamy jak możesz pomóc w sprzątaniu. Nie musisz się od razu rzucać na mycie toalety, ale ogarnięcie kuchni i zmycie naczyń albo odkurzenie albo wywieszenie prania to nie obciążające, a bardzo ważne rzeczy, w którym możesz mamę wyręczyć!

A, i w 99% przypadków bądź twardy/twarda i nie przyjmuj odmowy pomocy! Naprawdę młodym mamom wydaje się, że „dadzą radę same”. Tylko miej na uwadze ten 1%, który naprawdę nie lubi jak im się sprząta, ale to sam najlepiej poznasz czy masz akurat z nią do czynienia :)

Popilnuj dziecka.

To pomoc w czystym wydaniu! Jeśli uważasz, że nie ogarniesz zostania z nim samemu, weź je na spacer. Jest duża szansa, że w jego trakcie będzie spokojne (bo śpiące :)) i bezproblemowe. Z perspektywy #BiznesMamy, jeszcze lepsze co możesz jej zaoferować to umówienie się z nią na konkretna godzinę, że tego i tego dnia przyjdziesz i ogarniesz dziecko przez X godzin. Wtedy będzie mogła sobie zaplanować na ten czas pracę! #ZłotoNajzłotsze

Joanna w tym temacie pisze:

Mnie bardzo dużo daje, gdy mąż wyjdzie z synkiem na długi spacer i mam 2 godziny na pracę w ciszy, chociaż lubię też sama zabrać małego na spacer, wtedy mogę nadrobić podcasty/kursy albo po prostu oczyścić głowę, więc się zmieniamy.

Poszukaj zewnętrznej pomocy na dłuższą metę.

Wiadomo, nie jesteś w stanie codziennie pomagać w sprzątaniu czy codziennie pilnować dziecka przez godzinę. Ale zapytaj czy młoda mama rozważała skorzystanie z profesjonalnej pomocy? Jeśli nie to istnieje duże prawdopodobieństwo, że to z powodu braku czasu na znalezienie odpowiedniej osoby. Pomóż jej więc w tym! Popytaj znajomych czy znają kogoś takiego – najlepsze pomoce domowe bierze się z rekomendacji :)

Bądź oparciem

Słuchaj

Każda mama doceni, że może pogadać z kimś dorosłym i o czymś innym niż przygody świnki Pepa. Dla Ciebie rozmowa jest prosta i oczywista, dla niej to może być coś za czym tęskni. Wybadaj czy zamiast sprzątania mama nie wolałaby zostac po prostu wysłuchaną.

Nie oceniaj

Słuchaj, ale nie oceniaj. Każda mama ma inne życie, inaczej je układa, inaczej czuje w różnych momentach i w ogóle moim zdaniem, w tej roli ciężko przyłożyć dwie sytuacje jedna do drugiej. Nie da się ich porównać, bo decydują szczegóły. Więc nawet tego nie próbuj i broń bosz – nie oceniaj!

Uwierz w nią i to co robi

Aleksandra w komentarzu na Facebooku pisze:

Wydaję mi się, że ważne jest wsparcie mentalne najbliższych. Bo wiele osób ma jeszcze takie podejście, że matka powinna być na etacie bo to jedyne stabilne rozwiązanie. Więc automatycznie torpedują wszystkie pomysły rozwoju własnego biznesu lub pracy zdalnej.

Fajne sztuczki i gadżety

Podsuń jej pakiet na Legimi

Nic nie pozwala przetrwać pierwszych tygodni z dzieckiem tak dobrze jak książki (przyznam, że również Netflix jest na tej liście!). Długie karmienia, drzemki na Tobie podczas których nie możesz drgnąć, bo dziecię się obudzi, czy w końcu momenty gdy chcesz zadbać o swój rozwój albo po prostu się zrelaksować.

Mnie najwygodniej było korzystać wtedy z eBooków. Wszystkie miałam na telefonie albo tablecie, w dowolnej chwili mogłam zmienić książkę na inną, bez wstawania z miejsca, trzymając w ręku cały czas ten sam przedmiot. Moje wczesne macierzyństwo już chyba zawsze będzie mi się kojarzyć z książkami, bo przeczytałam (i dalej czytam!) ich więcej niż sama się spodziewałam! Dają mi spokój, niektóre relaksują, a inne dają poczucie, że się rozwijam.

Jeśli znasz mamę, która może mieć podobnie, podsuń jej aplikację Legimi, w której znajdzie mnóstwo eBooków (w tym nowości i bestsellerów), za jedną niewielką miesięczną opłatą (bez zobowiązań i abonamentów, ale ostrzegam, że wciąga – ja korzystam już od kilku lat!). Za cenę jednej książki dostaje się dostęp do biblioteki tysięcy! To aplikacja, z której naprawdę korzystam i polecam całym sercem :)

Sprezentuj jej duży Power Bank

Najfajniejszą rzeczą jaką sobie kupiłam w pierwszych tygodniach po urodzeniu córki, był duży power bank. Karmienia ciągnęły się godzinami, w trakcie których jedynym sposobem by przetrwać było przeglądanie telefonu (TV nie wchodziła w grę, bo była za głośna :)). Jak wcześniej wspomniałam, czasem czytałam książki na Legimi, czasem artykuły, rzadko pisałam, bo kompletnie mi to nie szło jedną ręką (aczkolwiek jestem po konsultacjach z innymi mamami i wiem, że niektórym to nie przeszkadza!). Problem pojawiał się, gdy kończył się prąd w telefonie. Naładowanie go pod ładowarką trwało i co gorsza kabel zwykle był za krótki, no i przecież nie będę karmić na podłodze przy gniazdku… :) Kupno power banka rozwiązało sprawę i bardzo ułatwiło mi życie!

Whisbear – szumiący miś

To gadżet świetnie znany młody rodzicom, ale jeśli jeszcze nim nie jesteś to powiem Ci kilka słów na ten temat. To taki miś, który szumi. Tyle. Ale tyle wystarczy, by robić cuda!

Czas drzemki mojej córki od samego początku był i jest moim czasem wolnym i czasem na pracę. Im dłuższa drzemka tym lepiej. Niestety, gdy była mała jej sen był bardzo lekki, łatwo się wybudzała i w ciężko było w takim stanie funkcjonować.

Rodzicom wiadomo (po ciążowej eksploracji Google), że na sen dzieci świetnie działa tzw. biały szum. Długo wytrzymaliśmy bez szumiącego misia, bo matka uznała, że skoro na dziecko nie działa żaden szum puszczany z YouTube to nie ma sensu wydawać tyle pieniędzy na zabawkę, której skuteczność już przed zakupem jest wątpliwa! I jaki to był błąd! Duuuuuuży błąd :)

Podczas mojego pobytu w Polsce, kiedy córka miała kilka tygodni wszystkie znaki na niebie mówiły mi, że Whisbear jest nam pisany. Finalnie, pewnego dnia będąc w drodze do Rossmanna gadałam o nim z moją przyjaciółką. Było to zaraz po rozmowie, że zamierzam być jak ta kobieta z dowcipu – wejdę do Rossa i kupię tylko 1 produkt! No i wchodzimy, idę na dział AGD, patrzę a tam z dużym napisem „Okazja” stoi sobie Whisbear w cudownej cenie 89,90… Niestety tego dnia nie wyszłam ze sklepu kosmetycznego z jednym produktem. Ani z dwoma, ani z trzema…

Misiek został w domu szybko odpalony i już pierwszego wieczora mnie zadziwił! Po tym jak Ola usnęła, pięknie zagłuszył swoim szumem wszystkie domowe szurania i hałasy! Dawno nie spała tak spokojnie! Od tamtej pory korzystamy z niego codziennie i  właściwie nawet mi pomaga zasnąć :) Szczególnie służy nam w dzień, gdy w trakcie jej snu ktoś kręci się po domu, gdy ja gotuję, albo nawet gdy piszę (jak teraz!).


Trochę tych sposobów jest, a te 12 wymienionych to tylko ułamek pomysłów na to jak możesz pomóc młodej mamie, by miała więcej czasu dla siebie albo na pracę.

Co jeśli potrzebujesz znać ich więcej? Po prostu… zapytaj. Czasem może trzeba spróbować więcej niż raz, bo jak wspomniałam, takie z nas bywają Zosie Samosie, ale jak już powiemy jak nam pomóc to potem każde wysiłki w tej dziedzinie doceniamy potrójnie. Bo to naprawdę wiele dla nas znaczy!

Przedsiębiorcza mamo, koniecznie daj znać w komentarzu jak jeszcze można by Ci pomóc :)

I podaj ten post dalej!

Masz już swój biznesplan?

Już 3 321 osób się nim zachwyciło i zapisało się na blogowy newsletter!

Dołącz do nich i ściągnij darmowy jednostronicowy biznesplan. Zacznij realizować swój pomysł od zaraz :)

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.